Poznajmy się...

 

Adam Mikolka

Nazywam się Adam Mikolka i jestem autorem tego bloga. W dużym skrócie - jestem radcą prawnym, który lubi zagadnienia związane z procesem budowlanym. Zawodowo zajmuję się obsługą prawną firmy z branży budowlanej, a w wolnym czasie sam buduję swój wymarzony dom jednorodzinny.

Gdyby jednak zanurzyć się w szczegóły, to wyglądało by to tak:

Rocznik ’85, urodzony, wychowany oraz już chyba na zawsze związany z pięknym Śląskiem Cieszyńskim. Pod koniec nauki w I LO im. A.Osuchowskiego w Cieszynie (które do dziś wspominam jako najlepsze lata młodości) postanowiłem zrobić coś innego niż wszyscy i zostać prawnikiem. Była to o tyle dziwna decyzja, że po pierwsze byłem na profilu matematyczno-fizycznym, w związku z czym gdy wszyscy pilnie uczyli się przedmiotów ścisłych ja po kryjomu czytałem książki historyczne. Po drugie – o zawodach prawniczych nie widziałem kompletnie nic, ponieważ pochodzę z rodziny górniczej, a nie prawniczej. Mimo wszystko jakoś czułem, że zostanie prawnikiem (wtedy nie miałem nawet pojęcia o rozróżnieniu na adwokata, radcę prawnego itd.) to jest coś, czym chciałbym i powinienem się zająć.

 

Studiowałem prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie, gdzie w międzyczasie praktykowałem w kancelariach prawnych. Seminarium i pracę magisterską poświęciłem prawu podatkowemu, ale wystarczyły krótkie praktyki w kancelarii doradcy podatkowego, abym się przekonał, że nie jest to coś, czym chciałbym się zajmować zawodowo. Były to dla mnie sprawy całkowicie „bezosobowe” (to wyłącznie moje subiektywne odczucie – szczerze podziwiam pracę każdego doradcy podatkowego). Jak się okazało w praktyce, specjalizacja sama przyszła z czasem.

Pierwsze dwa z trzech lat aplikacji radcowskiej odbyłem w Krakowie. Pierwszy rok udało mi się nawet zakończyć z wyróżnieniem za najlepszy wynik, co przy ok. 500 aplikantach było chyba moim największym 'sukcesem edukacyjnym'. Podjąłem również pracę w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie, gdzie zajmowałem się regulacją stanu prawnego w Wydziale Nieruchomości i gdzie zdobyłem uprawnienia pracownika służby cywilnej. Praca w administracji publicznej to jednak również nie było to, o czym marzyłem. Ale doświadczenie zostało.

Następnie przyszedł czas na powrót w rodzinne strony. Trzeci rok aplikacji ukończyłem w Katowicach i nigdy nie zapomnę tego jak spoglądali na mnie koledzy z aplikacji katowickiej – byłem jedyną osobą, która z Krakowa przepisała się do Katowic, podczas gdy kilkadziesiąt osób przepisało się właśnie w drugą stronę, a więc do Krakowa (gdzie podobno ukończenie aplikacji było o wiele łatwiejsze).

Od razu po przeprowadzce podjąłem pracę w jednej z największych kancelarii na południu Śląska – kancelarii Traktat w Cieszynie, gdzie przez 5 lat nabywałem doświadczenie w obsłudze przeróżnych klientów, od osób prywatnych poczynając, poprzez małe i średnie firmy, kończąc na obsłudze urzędów gmin, starostwa oraz wszelkiej maści jednostek i zakładów budżetowych. Praca w tego typu kancelarii była czymś co polecam każdemu prawnikowi po studiach. Ogrom pracy, rozpiętość tematów, liczne rozprawy – to wszystko pozwala nabyć doświadczenia i spróbować wszystkich opcji, co z kolei umożliwia podjęcie świadomej decyzji, co tak naprawdę chce się robić w życiu zawodowym. Kancelaria Traktat była również miejscem, gdzie stawiano na innowacje, w związku z czym dane mi było uczestniczyć w dwóch dużych projektach informatycznych, budowanych od podstaw – tworzeniu systemu B2B do zarządzania kancelarią, a także tworzeniu portalu www do generowania dokumentów. Wtedy też utwierdziłem się w przekonaniu, że 'prawo+informatyka', to coś fascynującego (stąd też po części decyzja o uruchomieniu tego bloga).

W dniu 4 lipca 2014r. zostałem wpisany na listę radców prawnych prowadzoną przez katowicką OIRP pod numerem Kt 3358. Liczba ta zapewne w przybliżeniu odpowiada ilości godzin spędzonych na studiowania prawa i wszystkich jego tajemnic.

Wkrótce potem pomyślałem, że skoro już mam doświadczenie w administracji publicznej i w pracy w kancelarii, to wciąż brakuje mi doświadczenia w pracy jako prawnik in hause, czyli prawnik zatrudniony bezpośrednio w zakładzie pracy, odbijający rano i popołudniu swoją kartę na bramie oraz poświęcający sto procent uwagi swojemu pracodawcy. Okazja nadarzyła się sama i podjąłem pracę w dziale prawnym Mokate S.A., a więc jednej z największej firmy FMCG w Polsce (każdy kiedyś pił herbatę lub kawę tego producenta, nawet o tym nie wiedząc). Wkrótce potem pojawiła się jeszcze lepsza okazja i od 2016r. jestem prawnikiem zatrudnionym w Gascontrol Polska Sp. z o.o. – prężnie rozwijającej się firmie wykonującej specjalistyczne prace na sieciach gazowych, ale nie tylko. Z firmą tą związany jestem tak naprawdę od roku 2011, ponieważ już jako pracownik kancelarii zajmowałem się obsługą tej firmy. Praca ta pozwoliła mi w końcu ukierunkować swoją karierę. Niniejszy blog jest właśnie efektem tej pracy i zdobywanych w niej doświadczeń.

Od 2014r. prowadzę również własną kancelarię prawną w Bielsku-Białej. Współpracuję bardzo ściśle z kancelarią radcy prawnego i adwokata Dal & Kensoń, z którą współdzielę adres i którą szczerze polecam

W codziennej pracy poruszam się głównie w branży budowlanej związanej z gazownictwem. Praca w tej branży sprawia mi wiele satysfakcji, szczególnie gdy pomyślę, że gaz jako jedno z najczystszych źródeł energii sprawia, że każdemu z nas żyje się po prostu lepiej. W 2019r. miałem również zaszczyt i przyjemność uczestniczyć w pracach powołanego przy Izbie Gospodarczej Gazownictwa w Warszawie zespołu ds. ustanowienia kodeksu dobrych praktyk w relacjach wykonawca-inwestor. 

Prywatnie jestem spełnionym mężem i ojcem, a także niespełnionym piłkarzem, muzykiem i tenisistą (w kolejności chronologicznej). Lubię tworzyć, budować, upiększać, ulepszać. Niekiedy łapię zbyt wiele srok za ogon naraz. Potrafię się dogadać w języku angielskim, aczkolwiek elaboratu w tym języku bym nie napisał. Uczę się zawzięcie języka niemieckiego, który mi się bardzo podoba (wiem, że dla wielu brzmi to dziwnie).

To chyba tyle. I aż tyle. Wprawdzie nieładnie jest być nieskromnym i mówić zbyt wiele o sobie, ale gdzie się tak rozpisywać o swojej osobie, jak nie właśnie w zakładce „O autorze” na swojej stronie internetowej?

PS. Na sam koniec ciekawostka dotycząca nazwiska. Nazwisko „Mikolka” nosi w Polsce… 7 osób – wyłącznie moja rodzina. Nazwisko, choć pochodzi od imienia Mikołaj, pisane jest przez „L”. Życie z takim nazwiskiem jest trudne, bo prawie każdy go przeinacza (w tym szczególnie sądy oraz Poczta Polska) niemniej bardzo oryginalne ;) Dlatego też domena tej strony, to po prostu moje nazwisko.

Korzystamy z plików cookies i umożliwiamy zamieszczanie ich osobom trzecim. Pliki cookie pozwalają na poznanie twoich preferencji na podstawie zachowań w serwisie. Uznajemy, że jeżeli kontynuujesz korzystanie z serwisu, wyrażasz na to zgodę. Zapoznałem się z Polityką Prywatności i Cookies (link)

Akceptuje